Strona 1 z 1

Propozycje regulaminu i form wyróżnień

: 16 października 2009, 21:51 - pt
autor: marksp
Dla aktywnych członów Towarzystwa oraz innych osób i sympatyków,
w tym aktywnych użytkowników Forum pomagającym innym użytkownikom.

Jakie formy wyróżniania i nagradzania za aktywność i zasługi dla Towarzystwa
widział(a)byś jako wskazane i motywujące do zwiększania tej aktywności?.

Propozycje z wyjątkiem nagród pieniężnych.Formy dyplomów i innych wyróżnień
które w/g Ciebie powinny być nieodłącznym elementem dostrzegania starań i
wkładu pracy na rzecz rozwoju Towarzystwa.

Re: Propozycje regulaminu i form wyróżnień

: 17 października 2009, 09:18 - sob
autor: JanuszStankiewicz
.

Bardzo ciekawy pomysł podsunąłeś Marku ...
Oczywiście za włożony wkład pracy w działalność towarzystwa muszą istniej jakieś szczegołne wyróżnienia - docenienie wysiłkoów oraz ich nagradzanie - jest istotną sprawą w kształtowaniu pozytywnego wizerunku zarówno samego towarzystwa jak i wspomagającym i zachęcającym na rzecz działalności w nim jego Członków.

Re: Propozycje regulaminu i form wyróżnień

: 25 lutego 2011, 09:42 - pt
autor: marksp
Propozycje regulaminu dalej pozostają puste. Nikt nie proponuje żadnych praktycznych
rozwiązań które motywowałyby potencjalnych członków i wolontariuszy do działania na
rzecz TG. (stwierdzenia typu a po co TG ,jeśli JA jestem poszukiwaczem jedynie własnych korzeni ,a
genealogia to przede wszystkim indywidualizm ).Jeśli tak postrzegana jest genealogia to nic dziwnego
że w naszym kraju jest niewielu genealogów ,a zdecydowana większość zainteresowanych genealogią to
jedynie poszukiwacze własnych korzeni.(tu nie mylić z genealogami).
Wszyscy pomagajcie mi w zdobyciu potrzebnych informacji nt. mojego przodka,bo ja nie mam doświadczenia (zawsze początkujący) i umiejętności,a po uzyskaniu "swojego" kończy się na tym edukacja genealogiczna i zainteresowania genealogią ,ewentualnie za miesiąc lub kilka,kolejne prośby pomóżcie ...
Na apele Ty też pomóż w indeksacji ,dygitalizacji ,sponsorowaniu - odpowiedź
brak czasu ,umiejętności i możliwości,lub brak jakiejkolwiek odpowiedzi (przecież to nie do mnie -ja jestem wiecznie początkujący i nie potrafię),a na naukę nie mam czasu i ochoty.

Od czasów antycznych ludzie kochali wszelkiego typu igrzyska i współzawodnictwo.
Zawsze chcieli chleba i igrzysk,a zapewnić im to mieli organizatorzy.
Brak motywacji do wspólnego działania rozwija jedynie indywidualizm i widzenie
"czubka własnego nosa". Rozwija się obecnie tylko indywidualne poszukiwanie własnego
przodka,ale występuje to raczej jako przejaw snobizmu. Niewielu poszukiwaczy własnych
korzeni sili się np. na opracowania dotyczące jego "nazwiska".Często przeglądając księgi
metrykalne i inne źródła rzadko który poszukiwacz zapisuje i tworzy np.drzewa genealogiczne
innych rodzin o tym samym nazwisku, które na etapie jego wiedzy i odkryć dotychczasowych
nie mają powiązania z jego własnym drzewem (pozornie) ,ale bardzo chętnie sam korzysta
z drzew stworzonych przez innych (te szersze nie zawierające tylko bezpośrednich przodków
ale i gałęzie boczne)i dopiero tam odkrywa te brakujące ogniwa mimo ,że spotkał je wcześniej w trakcie
przeglądania ksiąg.Trudno też mieć nadzieję ze indywidualiści zajmą się sprawdzaniem czy
weryfikacją informacji zawartych w już opracowanych herbarzach ,a nie dotyczących jego przodka.
Często zawarte tam nieścisłości (przekłamania) powielane są we własnych drzewach.

Rolą TG powinno być nie tylko spełnianie indywidualnych próśb o tłumaczenie metryki(mojego dziadka) i
odpowiadanie na indywidualne zapytania użytkowników (jednorazowo rejestrujących się na takich forach)
,które zastępują biura tłumaczeń,ale propagowanie tematów dotyczących tej prawdziwej
genealogi jako nauki pomocniczej historii.


Zadaniem TG powinno być przede wszystkim przedstawianie sylwetek tych genealogów,którzy
nie widzą tylko czubka "własnego nosa" ,ale szerzą i rozwijają tą prawdziwą genealogię.
Różne inne tematyczne fora nie wstydzą się i nie widzą nic niestosownego w prowadzeniu
różnego typu rankingów i przyznawania im bonusów za ich wkład i działania.

Jest wiele form i możliwości ,dlatego Liderzy tych TG powinni zajmować się przede wszystkim
sprawami organizacyjnymi i menadżerskimi np.jak zdobywać środki na prowadzenie
działalności,sponsorów itd. aby np. tytuł genealoga roku nie był tylko "uściskiem dłoni prezesa"
Dzisiaj skromne środki składkowe (składki członkowskie) nie pozwalają na nic więcej.
Obecnie obserwując fora można by jedynie wprowadzić ranking na lidera ilości zapytań i indywidualnych próśb do spełnienia przez innych.(biegającego linkowo od portalu do portalu i rozsiewającego swoje prośby domagającego się natychmiastowego spełnienia --bo on nie ma czasu na czekanie i cierpliwości genealogicznej).Może tym przyznawać bonusy ,bo tworzą przecież ruch na portalach.

Jeśli Liderzy będą się jedynie sami fizycznie zajmować robieniem foto ksiąg metrykalnych i indeksowaniem
aby w ten sposób podać na tacy poszukiwaczom indywidualnym gotowca -myśląc ze w ten sposób przyciągną
nowych członków ,to można stwierdzić ze będą rozwijać jedynie "genealogię tacową" i dalej utwierdzać
korzystających z ich wspaniałomyślności ,w twierdzeniu "a po co należeć do TG" przecież wystawione
gotowce są dostępne są dla wszystkich (bez składek,zobowiązań wobec TG).

Istnieje wiele przykładów kiedy wolontariusze za swoją mrówczą i bezinteresowną pracę dostają "burę " od pasożyta za błędne- (bo nieczytelne)odczytanie nazwiska jego przodka.
Przypomina to bardzo podobne sytuacje,kiedy to pewna nacja "opanowała np.Warszawę" i będąc wspaniałomyślnym i pomocnym ,aby przejść Nowym Światem od Świętokrzyskiej do Alej Jerozolimskich trzeba było mieć przygotowane "naście " złotych ,aby pomóc matkom z dziećmi na ręku-stojącym co kilkanaście metrów ,które chciały za ten datek nakarmić swoje "głodne" maleństwa.Na początku tego procederu
ta "przysłowiowa złotówka " starczyła na ten datek,jednakże w miarę upływu czasu
darczyńca musiał mieć przy sobie chusteczkę ,aby zetrzeć z twarzy ślinę obdarowanego (oplucie),lub wytrzeć rozbitą głowę w którą dostał darowaną złotówką od obdarowanego.(bo za mało -"mleko" kosztuje więcej).
Proceder ten w został zlikwidowany i zminimalizowany dopiero po licznych skargach
oplutych i znieważanych darczyńców i to nie z powodu "szerzącego się żebractwa"(bo to nie karalne), tylko za znieważanie darczyńców.
Oby nauka nie poszła w "las".Trzeba wyciągać wnioski z przeszłości,patrząc na dzisiejsze tendencje tych "proszących".